Donald Tusk w Parlamencie Europejskim o wynikach lutowego szczytu Rady Europejskiej

Rada Europejska
  • 24.2.2016
  • 16:00
  • Przemówienie
  • 82/16
  • Sprawy wewnętrzne
  • Sprawy zagraniczne i stosunki międzynarodowe
  • Sprawy instytucjonalne
24.2.2016
Kontakt z prasą

Preben Aamann
rzecznik przewodniczącego Rady Europejskiej
+32 2 281 51 50
+32 476 850 543

Wystąpienie

Ostatni szczyt Rady Europejskiej był nie mniej trudny niż poprzednie za mojej kadencji. Choć udało nam się porozumieć, prawdziwy test dopiero przed nami: mam na myśli oczywiście brytyjskie referendum w sprawie członkostwa w Unii. Mogą o nim zdecydować – i zdecydują – wyłącznie Brytyjczycy. To, co mogliśmy zrobić my, to uchwalić nowe porozumienie w sprawie statusu Wielkiej Brytanii w UE. I tak zrobiliśmy.

28 szefów państw i rządów jednogłośnie zatwierdziło i przyjęło prawnie wiążące, nieodwołalne porozumienie w sprawie statusu Wielkiej Brytanii w UE. Decyzja ta jest zgodna z traktatami i nie może zostać uchylona przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Ale wejdzie w życie dopiero wtedy, gdy Brytyjczycy zdecydują się pozostać w Unii. Jeśli postanowią inaczej, przestanie obowiązywać.

Zdecydowaliśmy o tym wszystkim, nie narażając na szwank podstawowych wartości Unii Europejskiej, takich jak swoboda przemieszczania się czy niedyskryminacja. Ani nie narażając na szwank przyszłych losów unii gospodarczej i walutowej. Gdybym miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości, absolutnie bym takiego porozumienia nie zaproponował.

Mimo wielu zastrzeżeń przywódcy pozostali przy stole negocjacyjnym, ponieważ doskonale wiedzieli, jak wysoka jest stawka: Wielka Brytania w UE i geopolityczna przyszłość Europy.

Korzystając z okazji, chciałbym gorąco podziękować przewodniczącemu Jeanowi-Claude'owi Junckerowi i całemu jego zespołowi za to, że przez cały ten czas pracowali z nami ramię w ramię. Chciałbym też podziękować negocjatorom Parlamentu, którzy bardzo skutecznie dopięli swojego celu. Jestem głęboko przekonany, że decyzja o pełnym włączeniu Parlamentu w cały proces była słuszna. Nie zapomnę decydujących rozmów z przewodniczącym Martinem Schulzem, szefem frakcji Guy Verhofstadtem oraz z panami posłami Robertem Gualtierim i Elmarem Brokiem. To dzięki Państwu nowe porozumienie uwzględnia interesy całej Unii. Bez Państwa pomocy nie udałoby się go wypracować. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Unia Europejska uszanuje decyzję Brytyjczyków. Jeśli większość zdecyduje, że należy opuścić Unię, tak też się stanie. Ale na zawsze zmieni to Europę. I będzie to zmiana na gorsze. Oczywiście, to moja własna opinia. W poniedziałek premier David Cameron mówił w Izbie Gmin, że nie czas dzielić Zachód. Całkowicie się zgadam. Dlatego zrobiłem, co mogłem, by temu zapobiec.

Jeśli natomiast Wielka Brytania postanowi zostać w Unii, mam nadzieję, że dopilnują Państwo, by uzgodnione porozumienie zyskało kształt legislacyjny i weszło w życie.

Teraz kilka słów o kryzysie uchodźczym. Przywódcy zgodzili się, że priorytetem pozostaje wspólny plan UE–Turcja. Musimy zrobić wszystko, by dał efekty. W praktyce oznacza to, że duże liczby, z którymi wciąż mamy do czynienia, muszą zmaleć, i to szybko. Dlatego na 7 marca postanowiliśmy zwołać specjalne spotkanie z Turcją.

Podczas dyskusji przywódcy starali się przede wszystkim dojść w tym kryzysie do porozumienia. Jednak nie da się go osiągnąć, jeśli będą powstawały konkurencyjne plany A, B i C. Nie ma to żadnego sensu, ponieważ tylko dzieli Europę, a ani trochę nie przybliża nas do rozwiązania. Zamiast tego musimy starać się scalić różne podejścia w jedno. Nie ma dobrej alternatywy dla całościowego europejskiego planu.

Po drugie, reakcja europejska to nie tylko decyzje podejmowane w Brukseli. To także – a może przede wszystkim – decyzje podejmowane w stolicach. Musimy się z tym pogodzić, ale zarazem musimy postarać się lepiej te decyzje koordynować. Unia Europejska ma polegać na współpracy.

I na koniec: musimy respektować reguły i prawa, które razem przyjęliśmy. Mowa zarówno o decyzji o relokacji, jak i o stopniowym powrocie do sytuacji, w której wszyscy członkowie strefy Schengen w pełni stosują kodeks graniczny. Bez wątpienia musimy przywrócić Schengen. Będzie to kosztować, zajmie czas i zmusi nas do olbrzymiego wysiłku politycznego. Być może niektóre kraje sobie z tym nie poradzą. Ale Europa jest gotowa im pomóc. Musimy inwestować w strefę Schengen, nie w jej rozpad. Przyszłość strefy będzie jednym z głównych tematów spotkania 7 marca.

Przywódcy potwierdzili też, że należy zadbać o stały napływ pomocy humanitarnej do Syrii i do syryjskich uchodźców w regionie. Z zadowoleniem przyjęliśmy konferencję darczyńców w Londynie, podczas której dwie trzecie ostatecznej kwoty zadeklarowała Europa. Przywódcy zgodzili się przystąpić szybko do wypłaty 3,3 mld EUR zadeklarowanych na 2016 r. oraz 3 mld EUR obiecanych na pomoc uchodźcom w Turcji. Ale obowiązek działania spoczywa nie tylko na Europie. Dlatego podczas tegorocznych spotkań G-7 i G-20 będę zabiegał o globalną reakcję na ten kryzys.

Na koniec chcę zaapelować: mimo trudności nie traćmy zapału. Nie możemy usiąść z założonymi rękami. Rozpoczął się bardzo groźny okres w europejskiej historii. Musimy działać. Liczę na Państwa wsparcie. Dziękuję za uwagę. 

Podsumowanie

Obie kwestie, o których dziś rozmawiamy: porozumienie w sprawie Wielkiej Brytanii i migracja są ze sobą ściśle związane. Nie mam żadnych wątpliwości, że to, jak podejdziemy do kryzysu migracyjnego i jak będziemy sobie z nim radzić, zaważy na kampanii referendalnej. Wszyscy, którym zależy na jedności Unii Europejskiej – na jedności Zachodu – i którzy czują, że moment jest przełomowy, powinni całą mocą poprzeć taki wspólny plan.

Mówiąc „wspólny plan”, mam na myśli skuteczne wdrożenie naszej decyzji, pełne respektowanie kodeksu Schengen oraz współpracę z Turcją. Ktokolwiek naruszy tę nabierającą kształtu jedność w obliczu kryzysu migracyjnego, może tak naprawdę przyczynić się do wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Jak już powiedziałem, porozumienie w sprawie Wielkiej Brytanii wejdzie w życie tylko wtedy, gdy Brytyjczycy zagłosują za pozostaniem w Unii. Jeśli zagłosują przeciwko, porozumienie przestanie obowiązywać. Nie należy mieć w tej sprawie żadnych złudzeń. To nie była jedna z wielu rund negocjacji, to była runda pierwsza i ostatnia. Więcej nie będzie. Dziękuję.